Powr鏒 do

-> strona g堯wna

Mozaika... sk豉dana ze skrawk闚 przesz這ci

dodany: 09.06.2003 | autor: Jakub Be速owski


Wie Bro潻nac. P馧tora godzinna podr騜 autobusem dzieli j od jednego z najwi瘯szych port闚 Chorwacji, Splitu. Postanowi貫m odwiedzi przyjaciela, pos逝cha co mnie omin窸o przez te kilka lat mojej nieobecnoci. Przyjaciela, kt鏎y w wolnych chwilach ucieka od ca貫j tej miejskiej wrzawy, pogoni za czym niedocignionym. Wysiad貫m z rozklekotanego autobusu jakiej prywatnej linii. Wspomnienia wr鏂i造. Ujrza貫m budynek, gdzie kilka lat wstecz sp璠zalimy wieczory przy kartach, muzyce i dzbanie wina. Zatrzyma貫m si na chwile by zn闚 us造sze g這sy znanych mi ludzi, wkra si ukradkiem w ich towarzystwo tak jakbym w og鏊e nie by nieobecny.

Zboczy貫m z g堯wnej ulicy na wiejsk drog. Wzd逝 drogi wij si kamieniste murki. Bia貫 kamienie uk豉dane jeden na drugim. Kamienie, kt鏎e kiedy by造 rozrzucone po polach teraz stanowi granice, symbol ci篹kiego trudu i mi這ci do ziemi. Co kilkadziesi靖 metr闚 ukazuje si przerwa, zagrodzona ciernistym krzewem, s逝蕨ca wprowadzeniu zwierz靖 na pastwisko. Pasterzy nie ma. Nie mieliby czym si zajmowa. Zwierz皻a s nad wyraz spokojne. W swoim towarzystwie czuj si najlepiej i myl, 瞠 obecno cz這wieka by im przeszkadza豉.

W oddali, wr鏚 g瘰tej szaty zieleni, na wzg鏎zu wy豉nia si koci馧ek. Koci馧ek, kt鏎y pami皻a przykre momenty wojny w by貫j Jugos豉wii. Wr鏚 mieszka鎍闚 dominuj dwie narodowoci. Chorwaci i Serbowie. Tych s堯w nie wypada這 razem zestawia. Pomi璠zy tymi religiami nie by這 dialogu. Na szczcie wszystko wraca do normy i ludzie nie kieruj si tym jakiej narodowoci jest cz這wiek, lecz jakie wartoci reprezentuje. Pami皻am jak kiedy zapyta貫m mieszka鎍a (Serba): Jakie s powody, 瞠 ludzie przenosz wojn w to pi瘯ne miejsce? Powiedzia:: Ludzie ulegaj propagandzie, plotkom, informacjom wyssanym z palca, nie maj鉍ych nic wsp鏊nego z rzeczywistoci. Ludzie nie pami皻aj jak wspaniale nam si 篡這 razem, jak sp璠zalimy wieczory, jak gralimy w pi趾, a teraz... teraz si nie postrzega, 瞠 mi jestemy takimi samymi ludmi, tylko czasy i warunki si zmieni造. My tu mieszkamy od pokole i mamy nadziej, 瞠 b璠ziemy nadal tutaj mieszka. W jego g這sie mo積a by這 odczu gorycz wobec polityki Serbii i wojny. Natomiast przepe軟ia豉 go mi這 do tej ziemi i troska o dalsze perspektywy mieszkania tutaj, poniewa Serbowie byli szykanowani, na ich twarz sp造wa造 obelgi. Widoczna by豉 wszechobecna pogarda dla nich. Ca貫 szczcie, 瞠 ludzie przejrzeli na oczy i odsun瘭i na stron pogl鉅y religijne, w og鏊e os鉅zanie pogl鉅闚 drugiego cz這wieka. Na tym w豉nie opiera si tolerancja. W ostatnim zdaniu u篡 zaimka osobowego my, co jest dowodem na wp造w medi闚 na wiadomo mieszka鎍闚. W czasie wojny media przekazywa造 informacje tylko w dw鏂h zaimkach osobowych: my, oni. Tadeusz Mazowiecki, obserwator pokojowy w czasie wojny na Ba趾anach, w swoim sprawozdaniu napisa o propagandowym wp造wie medi闚, o manipulowaniu wiadomoci, ale podkreli r闚nie, 瞠 istnia造 tak瞠 niezale積e rodowiska informacyjne, kt鏎e przekazywa造 rzetelne i prawdziwe informacje. (np. niezale積e lokalne radio B92).

Dochodz do odga喚zienia dr鏬. Nie wiem dlaczego si zatrzyma貫m. Przecie wiem, gdzie mam si kierowa. W u豉mku sekundy poczu貫m jak si przewijaj w mojej g這wie obrazy dawno zapomniane, jak w kalejdoskopie. Galopuj鉍y ko, rozwcieczony osio unosz鉍y tylne nogi to tylko niekt鏎e obrazy, kt鏎e przelatywa造 przez moj pami耩. Skr璚i貫m w wydeptan, pokryt niezliczonymi kamieniami poln dr騜k. Slalomem dotar貫m do bramy, miej鉍 si sam do siebie jak niewychowane s te zwierz皻a, zostawiaj w豉sne odchody. Jego dom, mo積a by powiedzie, by schowany przed wiatem, otoczony g瘰to obroni皻ym lasem, lecz z wyranie obrysowanymi liniami dachu. Bez zastanowienia wszed貫m rozgl鉅aj鉍 si za twarz przyjaciela. Przede mn wy這ni si zielony dywan skoszonej trawy z nie r闚nomierno rzuconymi owocowymi drzewkami. Brakowa這 mi tego widoku. Poniewa nie zasta貫m przyjaciela, sam si rozgoci貫m. Nabra貫m wody ze studni, zrobi貫m sobie kaw, wyci鉚n像em stary wiklinowy fotel i usiad貫m na ganku podziwiaj鉍, ju za chwil, zachodz鉍e s這鎍e mieni鉍e si tysi鉍em kolor闚.

Obudzi mnie przyjemny ch堯d gwiadzistego wieczoru i ujadanie ps闚. Zapragn像em poczu delikatny aromat pal鉍ego si drewna, smak w璠zonej szynki, s這niny, owczego sera. Niestety przyjaciel nie mia pomieszczenia, gdzie m鏬豚ym spe軟i swoje zachcianki. Pomieszczenia, kt鏎ego ka盥e gospodarstwo mia這 i kt鏎e spe軟ia這 r騜ne zadania. By這 miejscem s逝蕨ce do w璠zenia szynek, miejscem przygotowywania posi趾闚, miejscem gaw璠. Miejscem, gdzie sp璠za這 si ca章 zim. Postanowi貫m nie marnowa czasu i reszt wieczoru sp璠zi rozgrzewaj鉍 si przy palenisku. Znaj鉍 wi瘯szo mieszka鎍闚 nie trudne mi by這 znale schronisko. Po drodze spotka貫m, jak pami皻am, zawsze umiechni皻 staruszk, kt鏎a zaprosi豉 mnie do siebie. Nios豉 ga喚zie pe軟e lici (brst) swoim zwierz皻om. Zanielimy wieczerz i udalimy si ku wczeniej wspomnianym pomieszczeniu. Ugoszczony zosta貫m kozim serem, cienko pokrojonymi plastrami w璠zonej szynki, w豉snym wypieczonym chlebem, mi豉 pogaw璠k o 篡ciu i zaproszeniem na nast瘼ny posi貫k. Rozstalimy si pnym wieczorem obiecuj鉍, 瞠 skorzystam z jej zaproszenia, co pniej uczyni貫m.

teta bi bilo upropastiti to prekrasno vrijeme nita ne rade熵. Pomislio sam da bi bilo izvrsno proetati se starim putevima da se vrate uspomene. Uz pomo mjese鋱ne uputio sam se starim putevima...