Powrót do

-> strona główna

Świat jest wielki, a zbawienie czai się za rogiem

(Светът е голям и спасение дебне отвсякъде, bg, 2008, 105 min.)

dodany: 20.02.2010 | autor: Katarzyna Deda



Reżyseria: Stefan Komandarev
Scenariusz: Dušan Milić, Yurii Dachev (i inni)
Zdjęcia: Emil Hristov
Muzyka: Stefan Valdobrev
Montaż: Patrik Pašš
Produkcja: Bułgaria, Niemcy, Słowenia, Węgry
Obsada: Miki Manojlović, Carlo Ljubek, Hristo Mutafchiev, Ana Papadopulu, Lyudmila Cheshmedzhieva, Vasil Vasilev-Zueka…
Gatunek: Dramat

Jest rok 2006. Rodzina bułgarskich emigrantów politycznych po latach postanawia wrócić do ojczyzny. Jednak po drodze, w wypadku samochodowym giną rodzice. Natomiast ocalały, dorosły syn traci pamięć. Do szpitala w Erfurcie przyjeżdża dziadek, by pomóc Alexowi nie tylko odzyskać pamięć i zabrać go w rodzinne strony, ale także przywrócić równowagę w życiu wnuka, zagubionego w zgiełku współczesnego, zachodniego świata. Na tandemie wyruszają we wspólną w podróż przez Bałkany. Podążają tą samą trasą, którą przed laty z Bułgarii uciekała represjonowana rodzina. Wspomnienia powracają stopniowo w trakcie wyprawy i podczas kolejnych etapów gry w kości, której mistrzem w rodzinnym Płowidiwie jest Baj Dan (dziadek).

Wędrówka przez Bałkany ma wymiar symboliczny. To tak naprawdę podróż w poszukiwaniu „utraconej pamięci”. Dlaczego Komandarew zmierzył się z próbą dotarcia do ludzkiej psychiki? Komu, jak komu, ale jemu to się udało. Zna się na tym – w końcu z wykształcenia jest psychiatrą. Chorobę Alexa buduje na podstawie własnych doświadczeń zawodowych. W obrazie został zastosowany motyw „zdjęć wstecznych”, oznaczających marzenie o wymazaniu ze świadomości nieprzyjemnej przeszłości. A tych niemiłych wspomnień trochę było. Najpierw, w latach 80-tych, ucieczka z komunistycznej Bułgarii, następnie upokorzenia w obozie dla uchodźców we Włoszech, rozczarowanie po spotkaniu z mitycznym Zachodem, wreszcie wypadek. Komandarew umiejętnie żongluje dwoma planami czasowymi, w których rozgrywa się akcja filmu. Współczesność jest w filmie nieco mistyczna, zwariowana (głównie dzięki charyzmatycznemu dziadkowi), czasami wręcz nierealna. Natomiast część retrospektywna jest całkowicie realistyczna. Pokazuje dwa światy: ojczyznę jako szczęśliwą, beztroską, kolorową, rodzinną, magiczną, z żywą i wesołą muzyką, a jako przeciwieństwo – Zachód, który miał być azylem a okazał się chłodny, ponury (co widać poprzez ciemne światło w szpitalu i mieszkaniu Alexa – dominują szare kolory), konsumpcjonistyczny, chaotyczny, każdy jest samotny, zdany tylko na siebie (rozpad rodziny). I znowu – obraz Zachodu zsynchronizowany z melancholijną muzyką. Dużą rolę odgrywają też krajobrazy.

„Nie ma złego rzutu, są tylko źli gracze”. To zdanie, powtarzane przez dziadka, staje się mottem filmu. To głęboka alegoria – mówi, że nie mamy wpływu na to, co przyniesie nam los, jednak nawet z trudnych życiowych sytuacji można wyjść obronną ręką i nigdy nie wolno się poddać. Komandarew przekonuje nas, że życie wcale nie jest niesprawiedliwe. Wszystko, co nam się przytrafia, ma swój sens i określony cel. Nie można się buntować przeciwko losowi. Życie to gra, trzeba tylko umieć dobrze wykorzystać swój ruch.

Z jednej strony to nieco naiwny film, przypominający czasami nierealną baśń. Ale paradoksem jest to, że poprzez tą bajkową konwencję pokazuje prostą prawdę: jak ważna jest dla człowieka więź rodzinna i własne miejsce na Ziemi. Film ten ma charakter dydaktyczny. Nie wolno zapominać o miejscu swego pochodzenia. Każdy ma swoją oazę spokoju, do której wraca, bo tam czuje się bezpiecznie.

Trudno określić gatunek tego filmu. Jest hybrydą filmu obyczajowego, dramatu, po trosze baśniowej komedii. Komandarew nie próbuje jednak zmierzyć się z Kusturicą, najsłynniejszym bałkańskim reżyserem, którego produkcje zwykle epatują potężną dawką absurdalnego humoru. Jedynym akcentem z jego produkcji jest aktor grający charyzmatycznego dziadka, Miki Manojlović (znany m. in: z „Undergroundu”, „Czarnego kota, białego kota”, „Obiecaj mi!”, czy „Ojcu w podróży służbowej”). W filmie Komandarewa panuje jednak pewnego rodzaju magiczność, typowa dla obydwu bałkańskich twórców.

Film jest ekranizacją książki pod tym samym tytułem, autorstwa Iliji Trojanowa. Powieść, zawierająca wątki autobiograficzne, była wielokrotnie nagradzana. Wydana została w 1996 r. w języku niemieckim (gdzie mieszka obecnie pisarz) i reedytowana rok później, ale już w języku bułgarskim. Dzieło Komandarewa również zdobywało laury, m. in: na międzynarodowych festiwalach filmowych w Zurychu, Warszawie, Bergen, Karlovyvh Varach, a prezentowane było nawet w tak odległych zakątkach świata, jak Ameryka, czy Indie. I pretenduje do nominacji o Oscara 2010 w kategorii film zagraniczny. Jedyny zarzut, jaki można postawić to kiepskie tłumaczenie. Polski dystrybutor nie wysilił się, aby tłumaczyć na polski z bułgarskiego, lecz posłużył się tłumaczeniem z angielskiego, przez co niektóre dialogi i myśli bohaterów są zniekształcone i mogą być niejasne dla widza.

Niemniej jednak „Świat jest wielki a zbawienie czai się za rogiem” jest godny polecenia nie tylko dla fanom kina niszowego i fascynatom bałkańskich klimatów, ale również tym, którzy chcą odetchnąć od hollywoodskich produkcji.